9/16/2020

#565

 Na pytanie od bliskich „Co u Ciebie?” zawsze odpowiadam, że staram się nie myśleć zbyt dużo i próbuje zająć głowę czymś innym. 

Do wczoraj. 

Zdałam sobie sprawę, że nie zaprzątasz mi już tak myśli jak kiedyś. To jest ten moment, kiedy uśmiecham się do siebie. 

Myślałam, ze to nie możliwe. A jednak. Głębszy oddech i z uśmiechem naprzód. 

Poczekaj... gdzie ja dałam to pudełko z Twoimi kłamstwami? Przysięgam, ze przez 3 lata gdzieś tu leżało! 

6/16/2020

#564

Czy ktoś jeszcze chce mnie w jakiś sposób wykorzystać? Bo obawiam się, że zaraz mogę nie wytrzymać tej presji. Mam zwyczajnie dość. Oddech.

I'm afraid I've got bad news.

Pudełko z zapakowanymi Twoimi kłamstwami zalega mi w sypialni. Wciąż go nie wyrzuciłam. Cierpliwości.

Hold up, you're too close.

Ciągle coś mnie rozprasza. Nie mogę się odpowiednio skupić, bo muszę przerwać t e r a z . Nie ma nic bardziej irytującego.


5/13/2020

#563

Rodzimy się żeby zbierać puzzle.
Spotykasz je na swojej drodze. Czasem ktoś ci je daje - potem odbiera. I zostaje ci taka pierdolona dziura, do której nie pasuje żaden inny kawałek.

#562

Serotonina.
Boje się. Leki wyłączą mi świat. 
Dystopia.
Boje się. Tracę cierpliwość.
Dystans. 
Kiedyś będziesz się z tego śmiać, Klaudia.

Czy to oznacza, że sytuacja ta straci status poważnej? Granica przeistaczania się powagi w błahostkę. Czy ktoś to w ogóle widział? Jak duże musi być coś w przyszłości by TO teraz okazało się małe? 

Nie ma synonimu do 'jesteś na miejscu'.

4/22/2020

#561

Nie wiem czemu to robię. Może mam nadzieję, że patrzysz jak to wszystko się zmieniło i jak bardzo nie ma tu Ciebie. Wiesz, że za każdym razem kiedy tu się pojawiam to nie myślę już o Tobie?
Nie wiem czemu to robię. Może chodzi tu o Carpe Diem, którego tak bardzo brakowało mi w mojej upozorowanej rzeczywistości?
Ukradłam kolejne życie. Nie oddałam jeszcze poprzedniego.

Jednej rzeczy nie zmienię. Idiosynkrazja. W tym miejscu nie ma już Ciebie, ale droga powrotna śmierdzi Tobą. A to ponad 40 minut wstrętnej woni.

#560

Wczesna jesień, późnym popołudniem. Stary, ale odpicowany samochód, mój. Ja w Twojej jasno-niebieskiej koszuli i swoich jedynych obcisłych jeansach, których nie znoszę. Nieuczesane włosy latają z każdym podmuchem wiatru przez lekko uchyloną szybę. Znów ta sama kręta droga. Lubię idealnie gładki asfalt. Widok i zachód słońca idą w parze. Czy ja właśnie spoglądam w lusterko patrząc czy śpisz na tylnym siedzeniu? Śpisz. Ledwo przytomny. Jackie D zrobił swoje.
-Uważaj tylko proszę na Paul Reed Smitha. Zaraz kupię Ci wodę na stacji.
Mówię to pod nosem, bo przecież i tak nie kontaktujesz.
Rozpięta w pół jasno-niebieska koszula w lusterku wstecznym. Okno lekko rozchylone, by poczuć świeże powietrze. O, to nie dla Ciebie.
Daj mi jeszcze 35 minut i będziemy na miejscu. To jest nauka o strachu. Prowadzi donikąd. Zupełnie jak brak hamulców. Tu i teraz. Późne popołudnie-kocham tę porę dnia. Szybkie spojrzenie w lusterko wsteczne. Leżysz tam nadal. Droga donikąd. Chyba nie mam hamulców. Ale kiedyś dotrzemy na miejsce. Opuszczam szybę niżej. Czuje ten zapach. Zapach późnego popołudniowego światła. Czemu nie pada deszcz?

Słyszę zapętloną piosenkę. Jedną z moich ulubionych. Ty w pół przytomny nadal leżysz z tylu. Słońce grzeje Ci w twarz. Widzę to doskonale w lusterku wstecznym. Wkurza mnie ta butelka plastikowa, która lata na tylnym siedzeniu za każdym razem, kiedy biorę zakręt. Polubiłam obcisłe jeansy. Wzrok na lusterko wsteczne. Raz na Ciebie, raz na mnie. Taki jest plan.

#559

Please sign on the dotted line. A kiedyś to był mój prezent dla Ciebie. Nie pokłóciliśmy się. Nie zdążyliśmy spojrzeć sobie nawet w oczy. Przez pryzmat Twoich słów trzymam Cię na dystans.

To był mój prezent dla Ciebie. A teraz wystarczyło się podpisać (on the dotted line). I jest moje. Choć nigdy wcześniej nie było. Skąd te wspomnienia? Nigdy mnie tu nie było. „Czas na Twoje własne wspomnienia”. Na nowo. Ale przecież Ty i tak tu będziesz.

Nowe ściany i nowe podłogi.
Powietrze to samo.
Pokój inny. Niepokój ten sam.
Czas przewietrzyć.

#558

A tle ulubiona muzyka. Ja, koc, papieros i ktoś jeszcze szepcze mi do ucha „feel”. Piękna noc. Może nawet widać gwiazdy. Wspominamy żale. To już nie istotne. Teraz mamy wpływ i jest odpowiedzialność. Koc może być w przenośni.

Zaraz wracamy. Ale liczy się ta chwila i ten moment. Zapamiętamy go do końca życia choć może nie jest wcale wyjątkowy. Tylko ta chwila.„Feel”.
Głęboki oddech i powrót na ziemie. Patrzenie na rzeczywistość z dystansu bo lepiej ją okiełznać. Ale to nie to samo co patrzeć z innej perspektywy. Odległość jest w tej samej linii. Nie o to chodzi.
Spróbuj i „feel”. Nie chodzi o rzeczy odległe. Bo wszystko może być i tu i teraz.

Zimne powietrze i patrzenie na swój oddech o północy. I fakt, że możesz z kimś się zgodzić. Choćby w jednej kwestii. Choćby w jednym zdaniu. Nod your head yes.
I zaraz wracamy. „Feel” znów w Twoich uszach. Subtelnie i dyskretnie. Już znasz to uczucie. Za pierwszym razem miałeś gęsią skórkę. Pamiętasz? O tak, „feel”.

Ale proszę spójrzmy na swój oddech raz jeszcze. Jest chłodno. Czas wracać. Otrzep koc z piasku i złóż.
Nod your head yes. Nie ma drogi powrotnej. Nigdy nie pamiętam żeby była jakakolwiek. Zawsze to był samochód przed. I jakaś głupia ciemność i światła ledowe od Twojego jebanego samochodu.
-co Ty tu robisz? To przecież ponad 1130 mil (ponad 1800km).
-To był ten moment. „Feel”. Wiedziałem, że właśnie tu będziesz.

I ja, w tej Twojej starej bluzie z kapturem. Ubrałam ten kaptur by nikt mnie nie widział i nie poznał. Zupełnie jakby mnie tu nie było. Ale jestem. I to z Tobą. Daj pooddychać. „Feel”. Patrz-tam daleko to przeszłość. O nie, wcale nie tak daleko.
Podchodzi kobieta. Odważna. A teraz czas na nasze kłamstwa z gratulacjami. Cóż za lekkość i niepatrzenie prosto w oczy.
My hipokryci! Jak jej powiemy, że nam się nie udało?
Jak się czujesz? Wróć do samochodu. Czyli jednak jest droga powrotna. Otrzep buty z piasku.

I gdzie dalej? Nie ma dalej. Przy samochodzie, późno w nocy. Już prawie wcześnie. Tylko we dwoje patrzymy na siebie. Nie udało się. Ale nikt o tym jeszcze nie wie. Pozory z gratulacjami. Czy te światła od samochodu nadal świecą? Przeszkadzają. A ja wciąż słyszę piasek pod butami.
-Chyba musisz wracać.
-Proszę pozwól mi zostać.
-Tak jak kiedyś?

11/23/2017

#557

Szczerość powinna działać w dwie strony, nie sądzisz?
Uzależniłeś mnie od Swojego życia. Potem w kilka chwil Twoje kłamstwa otwierały mi oczy.
Może kiedyś powiesz mi o co tak naprawę chodzi? Zależy Ci bym przestała przytakiwać?

Chciałam sprzedać Twój dom, ale ktoś mi uświadomił, że mogę mieć nowe, własne wspomnienia z nim związane. I za kilka tygodni właśnie się w nim ulokuję.

Why don't you care? I gave you all of me (...) and my tears!
(...) I was there when no one was. I should have never, ever, ever, trusted you!
/ Camilla Cabello - I have Questions. 

11/21/2017

#556

-Please sign on the dotted line. 
Nasz prawnik przyniósł mi klucze od domu który Ci kupiłam.
Nie pokłóciliśmy się. Nie spojrzeliśmy sobie w oczy.
Przecież wszystko jest w porządku, a ja przez pryzmat Twoich słów trzymam Cię na dystans.
Zniszczyłeś mi część życia.
-On zawsze opowiada o Tobie. Mówi jaka jesteś dla niego ważna. Nigdy nie miał takiej osoby. 
Powiedziałam Ci za dużo. I wish I never, ever told you all about it.

11/16/2017

#555

Zabawnie jak to wszystko ucieka.
Mrugam i już nie ma dnia. Mrugam i liczę miesiące. Znów mrugam i widzę to samo miejsce co rok temu.
I tak siedzę i mrugam.
Wszystko ucieka.
Już niezabawnie. 

"Don't you try and tell me that God doesn't care for us"

10/05/2017

#554

Migoczące światła na horyzoncie oświetlają drogę w sąsiedniej wsi. Patrzę na nie mokrymi oczami przez wielkie okno. To jedyne na czym mogę się skupić. O ile w ogóle to wymaga jakiegokolwiek skupienia.
Nie znasz mnie, a ja nie znam Cię jeszcze bardziej. Boje się wypowiedzieć na głos to słowo, które prześladuje moje myśli.

Jestem s a m a.
Nie mam już siły i powoli wszystko staje się takie obojętne. To boli najbardziej.

"cut up and bleeding for no goddamn reason, but all you do is leave me fucking lonely" 

9/19/2017

#553

Jak małe, podskakujące piłeczki. I ten uciążliwy pusty dźwięk. Skaczą w mej głowie jak oszalałe.

Dość, Wystarczy. Halo! Stop! Stop, mówię!

Na próżno. Nawet patrzenie na dym z moich Djarumów nie pomaga.

"Afterlife 
Oh what a terrible thought 
'Cause I've lived without you once before"  (Afterlife Nothing But Thieves)

7/18/2017

#552

Nieposzarpane. Delikatne i przyjemne. Głęboki wdech. Czujesz ten zapach? Wewnętrzny spokój. Puste przestrzenie.
Zmiana powietrza. Dwa takie same wspomnienia nie istnieją. Próbuję i cieszę się z podobieństw.
Nie będzie lepszego. Będzie inne.
Wyciągnęłam wnioski.
Poukładałam je na stole tuż przed sobą.

I co dalej?
Nie umiem sobie z tym poradzić. Nie umiem odejść od stołu.

6/04/2017

#551

Wszystko się zmienia.

Był moment, w którym Kuba złamał mi serce. Oficjalnie się pożegnał. Powiedział, ze usuwa Facebook i pozbywa się telefonu tak by odciąć się od wszystkiego. Nie chciałabym przesadzać ale to był jeden z najgorszych dni mojego życia. Starałam się oddychać głęboko przez łzy i wmawiać sobie ze mu się kiedyś ułoży i zdecyduje się odezwać do mnie.
Chciał pożegnać się z Martyna. Ta nie odbierała. Jednak udało się im spotkać. Chciał się z nią tez pożegnać i powiedzieć cała prawdę.
Zadzwonił do mnie po spotkaniu. Przed północą usłyszałam od niego "kurwa nie jadę! Jestem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi!"
Możecie sobie wyobrazić moje szczęście!
Na razie jest cudownie. I nie chce myśleć o tym, co będzie jeśli się im nie uda.

Zostałam Tadkiem.

Dziś śnił mi się z nocy. Pożyczył mi książkę Mitologie Nordycka. A wraz z nią plecak, który był wielkości namiotu. A w nim jakieś stare zdjęcia, jego koszula. Nawet portfel z wszystkimi kartami. A co najważniejsze dollary. Poukrywane w tym plecaku. Pakowane w przezroczyste woreczki.
Życzę mu takiego plecaka.

Tadzik na górę!

"I could be the one who would die to feel you breathe" 
Sevendust - Xmas day.

5/19/2017

#550



Boje się, ze tak zostanie.

Depresji ciąg dalszy.

Na Chrisa Cornella jestem zła. Jak można się powiesić? No jak?

5/17/2017

#549

Szczerzę się do telefonu gdy o niej piszesz. Widzę, ile to szczęścia dla Ciebie.
Bądź szczęśliwy.

"Let's become this common thead." / Sevendust - death dance

5/16/2017

#548

Zremy się z Michałem jak dzieci. On nie rozumie. Upiera się przy swoim. Chce mnie zamknąć w klatce. Nic nowego. Tylko teraz wychodzi jakie to absurdalne jest.

Nie mam już siły. Ani się tłumaczyć ani się kłócić.
Jestem zmęczona. I chce mi się płakać.


// Sevendust wchodzi jak złoto.

5/15/2017

#547

Jak dzieci. On nigdy pierwszy się nie odezwie.
Jutro zrobie to sama bo oszaleje.

Potrzebuje go na codzień. Mało ze sobą rozmawiamy. Chujowo jest.

Kuba na randce. Mam nadzieje ze jutro będzie pozytywnie!

Edit 00:04

Kuba: Już po. Chyba mamy to. 

The time has come! Wreszcie. Żyli długo i szczęśliwie! Na każdego w końcu przychodzi pora, prawda?

5/14/2017

#546

Na dwóch frontach nigdy nie jest jednakowo szczęśliwie.

Michał zły jak sto pięćdziesiąt. Mieliśmy cały weekend by o tym porozmawiac. Ale wolał być na mnie zły i chodzić smutny.
Znów ja mam zaczynać rozmowę? Wkurwia mnie, ze on nigdy nie potrafi tak z własnej inicjatywy powiedzieć o co mu chodzi.
Pomijam fakt, ze tak naprawdę wiem co ma w głowie. Ale nie porozmawiał ze mną wiec nie mam co się na zapas tlunaczyc. Choć bardzo bym chciała. Bo jest o czym rozmawiać i mówić.

A Kuba jest w moim życiu nie od wczoraj i on to wie. Zapewne jak słyszy jego imię to już podskakuje ze złości.
No sorry Mike. Nie moja wina ze Kuba to facet a nie kobieta. Płeć nie ma tu żadnego znaczenia.
Dlaczego nie wściekasz się tak o Kaske?

Trzymamy kciuki jutro mocno za randkę Kuby z Martyna. Mocno powiedziałam! Michał Ty tez!

5/13/2017

#545

Teraz to ja jestem jak ryba w wodzie!

Przyjaźń? Mówiłam! Niech to trwa wiecznie. Jest cudownie!!

Pozostaje kwestia jego poniedziałkowej randki z M. Ale oboje się stresują a to dobrze wróży.

Zaciesz od ucha do ucha!

5/12/2017

#544

Michal jest wkurwiony jak napisał.

Ale ja nie żałuje. Wszystko się zmieniło i powiedzieć ze jest zajebiscie to zdecydowanie za mało.

Dzień mechanizatora. Dzięki!


#543

Wczorajszy dzień? Przuklad ze zmiany naprawdę nadchodzą nie wiadomo kiedy i skąd.
Jak chodziłam po galerii w poszukiwaniu torebki dla mamy, o która mnie poprosiła to miałam wrażenie ze nie umiem chodzić. Nie wiedziałam co się dzieje i co ja tutaj robię. Zero skupienia.
Wróciłam do domu i sama zdecydowałam się napisać do niego.
180 stopni.
Nie ma depresji. Nie ma przygnębienia i leku.
A te śmiechy zapamiętam na zawsze. Zreszta jak wszystko z Tobą związane.

Luty 2013. Teraz pamiętasz, huh?

5/09/2017

#542

Pisze i zmazuję. 
Czas się z tym pogodzic ze mnie nie chcesz. 

I zmazuje. 
Zmazuję, bo nie chce się z tym pogodzić. Nie chce nawet tego dopuścić do myśli. 

Nazwałeś mnie przyjaciółką. Już zapomniałeś. To i tak duże słowo. Ale cieszę się z niego jak dziecko z lizaka. 

Nie ma przyjaźni. Nie ma nas. 
Nóż. W sam środek mnie.

I znów chce cofnąć czas. Dlaczego na bieżąco nie można naprawiać błędów? Bo jest zbyt późno? Zbyt późno na co? 

O co chodzi w życiu? What is life all about? 
Bezwarunkowa i nieświadoma przyjaźń. Taka która doceni fakt ze jestem w stanie pojechać 100km by zawieźć Cie do domu gdy jesteś pijany. 

Out of sight out of mind mówią. U mnie w odwrotna stronę ze zdwojona siła. 

Ja wcale wiele nie wymagam. 

1/30/2017

#541

Kontynuując. Od grudnia 2013 minęło sporo tego samego czasu. Toczę się. W kółko. Bezustannie.
Nie umiem przestać pisać albo przynajmniej nie myśleć. Zbyt dużo wydarza się w mojej głowie. Ciągle. Bezustannie.
Ty siedzisz mi w głowie. Martwię się. Powtarzasz, że niepotrzebnie. Na marne. Nie zapomnę, bo jesteś tu. I toczysz się we mnie. W kółko. Bezustannie.

"Fighting too long to be the last to know 
I hope that there's just some other way. A way out."

Tremonti - New Way Out (tekst / audio)